High Life is a 2018 science fiction horror film directed by Claire Denis, in her English-language debut, and written by Denis and her long-time collaborator Jean-Pol Fargeau. Starring Robert Pattinson and Juliette Binoche, it focuses on a group of criminals sent on a space mission toward a black hole while taking part in scientific experiments. Physicist and black hole expert Aurélien Barrau Mia Goth (born October 31, 1993) in Southwark, London, England, UK, is a known Actress, Soundtrack. Mia Goth Fun Facts: Height: 5' 9¾" (1.77 m) Agata Buzek's real age is 47. Actor Agata Buzek from High Life is cast as "Nansen." Agata Buzek (born September 20, 1976), is a known Actress, Music Department, Producer. Review by davidehrlich ★★★★½ 14. In many respects, the mesmerizing and elusive “High Life” is a first for writer-director Claire Denis: the first of her films to be shot in English, the first of her films to be set in space, and the first of her films to follow Juliette Binoche inside a metal chamber that’s referred to as “The MÁS INFO: https://karmafilms.es/catalogo/high-life/Espacio profundo. Monte y su hija Willow viven completamente aislados a bordo de una nave espacial. No sie High Life Subtitles. Adventure , Drama , Horror , Mystery , Sci-Fi. 2018year. 113min. 7.0IMDB. Actor: Robert Pattinson, Juliette Binoche, André Benjamin, Mia Goth. Takes place beyond the solar system in a future that seems like the present. About a group of criminals who accept a mission in space to become the subjects of a human reproduction High Life (2018) official sites, and other sites with posters, videos, photos and more. Menu. Movies. Release Calendar DVD & Blu-ray Releases Top 250 Movies Most Drama, Sci-Fi. 113. MATURE. Master Claire Denis sending Robert Pattinson and La Binoche to space? More than a film, High Life is a dream impossible to look away from. Soaking up the physicality of bodies and the darkness of the human soul, this wild ride into the unknown is a bizarre, stunning, ominously sexy cosmic vision. Occupation: Directed by Luke Sparke. With Dan Ewing, Temuera Morrison, Stephany Jacobsen, Rhiannon Fish. A small group of town residents have to band together after a devastating ground invasion. More Detail: HIGH LIFE is a bizarre, slow moving science fiction story about an Earth spaceship with a crew of convicts traveling to a distant black hole to explore, in exchange for their “freedom.”. Even the ship’s doctor is a convict, but she’s one disturbed woman. Eventually, the story reveals she’s drugged one convict and stolen Damsel: Directed by David Zellner, Nathan Zellner. With Robert Pattinson, Mia Wasikowska, David Zellner, Nathan Zellner. It's the Wild West, circa 1870. Samuel Alabaster, an affluent pioneer, ventures across the American frontier to marry the love of his life, Penelope. ymhrpIy. High Life Videos High Life Photos Movie Info Monte and his baby daughter are the last survivors of a damned and dangerous mission to the outer reaches of the solar system. They must now rely on each other to survive as they hurtle toward the oblivion of a black hole. Rating: R (Disturbing Violent Content|Disturbing Sexual Content|Graphic Nudity|Language|Sexual Assault) Genre: Sci-fi, Mystery & thriller, Adventure Original Language: English Director: Producer: Writer: Release Date (Theaters): Apr 5, 2019 limited Release Date (Streaming): Jun 11, 2019 Box Office (Gross USA): $ Runtime: 1h 53m Distributor: A24 Cast & Crew News & Interviews for High Life Critic Reviews for High Life Audience Reviews for High Life Movie & TV guides W odległym kosmosie, poza układem słonecznym, na pokładzie statku kosmicznego żyje astronauta Monte i jego córeczka Willow. Monte nie został ojcem z własnej woli. Był w grupie więźniów, którzy dostali szansę wzięcia udziału w podróży w przestrzeń kosmiczną wiedząc, iż nigdy z niej nie wrócą. Zdecydował się, bo wolał to niż śmierć w więzieniu. Willow urodziła się już na statku. Samotny, zdyscyplinowany twardziel opiekuje się córką i powoli odkrywa, czym jest miłość. Przez kolejne lata lecą w stronę czarnej dziury - miejsca, w którym czas i przestrzeń przestają istnieć. „High Life” zaczyna się spokojnie, mimo deklaracji zawartych w powyższym nagłówku. Na nie przyjdzie czas. Tymczasem obserwujemy Monte’ego (Robert Pattinson), członka międzyplanetarnej ekspedycji, który przemierza przestrzeń w towarzystwie kilkumiesięcznej córeczki, Willow. Mężczyźnie doskwiera samotność, doświadcza go nadmiar obowiązków i zastanawia się nad celem dalszej podróży. Jedynym sensem wyprawy w nieznane jest nadzieja, iż trafi kiedyś na planetę, gdzie będzie mógł osiedlić się z Willow. Wkrótce ten harmonijny, rodzinny wstęp rozpływa się w wyniku reakcji z lepką, brudną sobie, iż załogą statku była grupa młodych więźniów, odpowiedzialnych za ciężkie przestępstwa, a misją rejsu pozyskanie energii, której na ziemi zaczyna brakować. Ekspedycja miała również poboczny plan. W obliczu wymierania rodzaju ludzkiego Dibs, lekarka grana przez Juliette Binoche, robi z załogi króliki doświadczalne mające na celu zapewnić przetrwanie gatunku. Jak będą wyglądały te badania i w wyniku jakich zdarzeń statek opustoszeje? Dowiemy się tego, ale… to już wspominałem, Denis lubi preteksty. W filmie „Głód miłości” opowiedziała w konwencji horroru o nieudanym eksperymencie, tylko po to, by przeciwstawić sobie czułość i seksualność, jako dwie sprzeczne, a jednak idące w parze reakcje. „High Life” ma podobny punkt wyjścia. Też mamy konwencję, naukowe tło, lecz to wszystko bzdury. Podprowadzają nas do tematu i naszym zadaniem jest porzucenie ich. Ten film wszakże kuleje fabularnie, lecz artystycznie wręcz przeciwnie. Twórczyni po nieskładnym scenariuszu rozrzuca bałaganiarsko spostrzeżenia, ocierające się o cały wachlarz organicznych potrzeb. W jej filmie jedni będą wyrażać miłość rodzicielską, inni wstręt do potomstwa. Niektórzy wybiorą celibat, gdy dla następnych orgazm stanowi katharsis. Na zasadzie kontrastu zarysowuje nam się katalog potrzeb, ich powiązania z charakterami postaci. Tak jak Dibs eksperymentuje z ciałami bohaterów, tak Denis robi z ich psychiką, parując ich wedle uznania i czekając na doświadczenia byłyby jałowe, gdyby nie atmosfera filmu. Klaustrofobia, jaką wywołuje wnętrze ciasnego statku, działa spójnie z napięciem seksualnym odczuwanym przez jego rezydentów. Daje się odczuć, że wszyscy muszą się tam dusić, pocić, ale również w powietrzu unoszą się ich feromony, oddziałując na zmysły. Widzowi ma prawo udzielić się ta intymność. Jeżeli nie jest zamknięty na transgresję, z ekranu wyleje się nań mieszanina niepokoju i podniecenia. Najlepszym przykładem takowej będzie sekwencja masturbacji Dibs, podbudowana niskimi, walcowatymi brzmieniami ścieżki dźwiękowej. Czy prowadzi ona do wyładowania, czy też jest obrazem nienasycenia? To chyba zagadka stanowiąca jedno z istotniejszych pytań filmu, zadawana przecież przez postaci rozdarte między czystością umysłu a potrzebami przeciwników „High Life”. Znajdą tu źle napisane dialogi, nadmierne epatowanie szokiem, masę postaci-figurantów, zbyt wielką przepaść między wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Jednak jako kino obrazu niesie za sobą monolity myśli, doznań, wizji… Jeżeli Denis umie pięknie sportretować ojcowską miłość, ma oko do surrealistycznych wizji (fantastyczna czołówka), korzysta bez nadęcia z symboli, to jest to kino warte mej uwagi. Czy również waszej? Zróbcie rachunek zysków i strat na bazie niniejszej recenzji, za wyznacznik biorąc osobiste oczekiwania wobec X muzy. Mam nadzieję, że wynik będzie pozytywny. Claire Denis, autorka Czekolady, Białej Afryki czy Isabelle i mężczyzn, zabiera nas w kosmos. Zapowiedzi i zwiastun sugerowały mocną, bezkompromisową opowieść o ludziach zamkniętych w skrajnej i beznadziejnej sytuacji z dala od domu, stanowiącej pretekst do uwolnienia ich instynktów. Brzmi to cokolwiek oryginalnie, a nawet zaskakująco, jednak to wcale nie musi dziwić. Nie ma powodu, by wrażliwa francuska reżyserka nie mogła stworzyć intrygującej opowieści opartej na ludzkich charakterach i dramatach w niepokojącej scenerii statku kosmicznego, na którym umieści doborową obsadę z Robertem Pattinsonem i Juliette Binoche na czele. Tak przynajmniej wydawało mi się przed seansem High wpisyNa początku filmu poznajemy jednego z bohaterów (później otrzyma imię Monte), samotnie zajmującego się dryfującym statkiem kosmicznym i malutkim dzieckiem. Tajemnicza misja, której jest uczestnikiem, będzie główną osią fabuły, w której toku dowiemy się, jak niemowlak znalazł się lata świetlne od Ziemi i do czego zmierza statek. Jeśli dobrze odczytałem intencje reżyserki, film miał mieć trójdzielną strukturę chronologiczną, z aktami pierwszym i trzecim przedzielonymi retrospekcją objaśniającą drogę do punktu wyjścia. Nawet jeśli na potrzebę tej recenzji założymy, że nie zwróciłem uwagi na pomieszanie scen w ramach tego porządku i wrzucone ni w pięć, ni w dziesięć sekwencje z Ziemi, trzy części High Life zwyczajnie się nie spinają. Brakuje sensownego powiązania pomiędzy kameralnym portretem ojca i córki a zbiorowym studium patologii grupy w części środkowej. W efekcie film rozpada się na dwie osobne opowieści, które co gorsza nie bronią się jako samodzielne co powinno stanowić fabularne „mięso”, czyli relacje między bohaterami w ekstremalnych warunkach ekspedycji kosmicznej, jest ledwie dotknięte. Zamiast rozwinięcia tego wątku dostajemy za to mętne sugestie społecznej i moralnej dystopii (której wykwitem ma być obserwowana misja), boleśnie schematyczne rozpisanie charakterów w ramach grupy kosmonautów oraz absurdalną fiksację na seksie i rozmnażaniu. Pozwolę sobie pominąć milczeniem kwestię celu i uzasadnienia całej misji i przyczynę obecności naszych bohaterów w przestrzeni kosmicznej. Zaprzepaszczony zostaje też potencjał postaci urodzonej na statku dziewczyny, zagadkowo „ziemskiej” i zdającej się jedynie fabularnym wypełniaczem, niewnoszącym perspektywy znaturalizowania klaustrofobicznej przestrzeni statku, co byłoby czymś ciekawszym niż dalsze zgłębianie już przejrzystej psychiki głównego początku widz jest pewny co do tego, gdzie celuje Claire Denis. High Life wydaje się dość otwarcie wymierzone w rejony ambitnej, klaustrofobicznej psychodramy w kosmosie. Problem w tym, że w najmniejszym stopniu film ten nie wytrzymuje porównania z wyznaczającymi jakość w tym nurcie obrazami. Trzymając się prokreacyjnej poetyki obecnej w filmie, High Life wygląda jak wychowany przez Moon Duncana Jonesa bękart Solaris i 2001: Odysei kosmicznej. Z klasykami Andrieja Tarkowskiego i Stanleya Kubricka łączy Denis ukierunkowanie całości na psychologiczną głębię i pretekstowe potraktowanie przestrzeni kosmicznej jako sterylnego laboratorium dla eksperymentów na ludzkiej naturze. Z tym, że żaden z mistrzów nie pozwoliłby sobie na to, żeby fabuła była objaśniana łopatologicznie zza kadru przez głównego bohatera, ani na wkładanie w usta bohaterów tak groteskowych banałów, jak robi to Denis do spółki ze współscenarzystą, Jeanem-Polem Fargeau. Filozoficzna warstwa High Life jest okrutnie płytka i zamyka się w kilku bełkotliwych komunałach. Pojawiające się w filmie wątki nie są też w satysfakcjonujący sposób rozwinięte, w części nawet pozostają niedokończone lub urwane, co sprawia wrażenie narracyjnego chaosu, ale i ulgi, że oszczędzono nam kilku dodatkowych scen i drętwych linii oprzeć się wrażeniu, że zarysowawszy dość ciekawą sytuację startową, Denis niespecjalnie mogła się zdecydować, o czym jej film ma tak konkretnie opowiadać i w efekcie mówi o wszystkim i o niczym. Czarne dziury, przeludnienie, paranoje współczesności i pytanie, w jakim celu badamy kosmos, cyniczne władze, zmagania człowieka z grupą i z osamotnieniem – to wszystko jest w High Life, przy czym każdy z wątków nie został klarownie przedstawiony i domknięty, a wymienione elementy są jedynie sugestiami tego, co mogłoby być. Zresztą potencjał fabularny kończy się krótko po prologu i przez dobrą godzinę (ponad połowę) projekcji film mieli sobie już jasno określone znaczenia, aż do umownego finału, do granic przyzwoitości przewidywalnego, schematycznego i mało znaczącego w wewnętrznej logice narracji. Duet scenarzystów nie pozwala też na domysły i frapujące niejednoznaczności, wprost wykładając sensy i zawężając mocno pole do interpretacji. Przez cały seans nie dzieje się też praktycznie nic, co w jakiś sposób sproblematyzowałoby charaktery bohaterów filmu, zmieniło dynamikę ich relacji czy w ogóle posunęło ich portrety naprzód względem z góry nadanych, schematycznych ról. Owszem, pojawiają się w High Life momenty przyspieszenia, generujące pewne zmiany, jednak ze względu na brak jakiegokolwiek rozwoju postaci wydają się one arbitralnie wymuszone przez scenariusz, nie wynikają z rozwoju sytuacji i są po prostu sztuczne oraz mało nie ratują też aktorzy wcielający się w główne role, czyli Juliette Binoche i Robert Pattinson. Niezmiernie przykro było mi patrzeć na groteskowo szarżującą Binoche, wcielającą się w skrajnie przerysowaną lekarkę Dibs, deklamującą wulgarne teksty i udającą demoniczną heterę. Co prawda trudno byłoby zapewne wycisnąć z tak karykaturalnej postaci szczególnie dużo, jednak utalentowana francuska aktorka tym razem zdaje się iść na łatwiznę, nie dodając do postaci żadnych ewentualnie możliwych półcieni i niuansów. Jej wątek jest tak absurdalny, że mógłby posłużyć za koronny argument w interpretacji High Life jako ambitnego pastiszu. Problem w tym, że taki wydźwięk nie wydaje się umocowany jakkolwiek w pozostałych elementach filmu, niezdradzających oznak ironii względem opowiadanej historii. Takiego potknięcia nie zalicza Pattinson, ale jego występu też nie zaliczyłbym do udanych. Amerykański aktor, od kilku lat budujący konsekwentnie ciekawą filmografię z intrygującymi rolami ( Dzieciństwo wodza, Good Time), tym razem wypada raczej blado. Nie jest to co prawda blamaż, a uczciwie trzeba przyznać, że scenariusz nie dawał mu specjalnego pola do popisu, jednak co najbardziej niepokojące, poszukujący dotąd Pattinson wydaje się w High Life zasklepiać w wypracowanych dotąd manieryzmach i ulokowaniu środka ciężkości swojego warsztatu w surowej tym tle pozytywnie wyróżniają się jednie małe role demonicznie chudej i świdrującej spojrzeniem Agaty Buzek oraz aroganckiej i gwałtownej Mii Goth, które tworzą zapadające w pamięć i wiarygodne postaci. Ta dwójka wskazuje, gdzie leżał potencjał filmu Denis – w wyrazistych, niejednoznacznych i pełnokrwistych osobowościach wrzuconych w nieprzyjazną sytuację. Niestety Buzek i Goth gubią się na drugim planie, będąc tłem dla nieciekawych głównych bohaterów. Atutami filmu są też eleganckie kadry Yoricka Le Saux (Basen, Tylko kochankowie przeżyją) i świetna ścieżka dźwiękowa Stuarta A. Staplesa. To jednak w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o pozytywy, i za mało, by przykryć rozczarowanie takim, a nie innym potraktowaniem tematu, i treściową pustkę High dzieło Denis (po raz pierwszy piszącej scenariusz po angielsku – czy to przyczyna zaskakująco mdłych kwestii wypowiadanych przez postacie?) jest irytujące, nudne i męczące. Klimat, który wytwarza intrygujące otwarcie, działa paradoksalnie na niekorzyść całości – przez niego wzmaga się poczucie rozczarowania, gdy szybko uleci i pozostawi nas z bezdusznymi, grubo i niechlujnie nakreślonymi kalkami. Warstwa wizualna nie pozwala na poddanie się wizyjności, a śledzenie rozwoju fabuły nie przynosi specjalnej korzyści ani przyjemności. Pozbawiona nerwu narracja dryfuje niczym pokazywany statek i nie zmierza w żadnym konkretnym kierunku, a toporne próby dodania całości jakiejś głębi raczej śmieszą, niż ciekawią. High Life mógł być współczesną polemiką z mistrzami, frapującą epopeją science fiction lub przynajmniej rzetelnym dramatem przygodowym. Nie jest jednak żadnym z nich. Denis miała dolecieć do Jowisza i dalej, a tymczasem nie udało jej się doskoczyć nawet do księżyca.